Jak być zdrowym i zwinnym?

Obecna fala popularności metod zwinnych ma też swoją ciemną stronę. Wszyscy chcą być zwinni, wszyscy chwalą się udanymi transformacjami, zmniejszaniem Time-To-Market, zwiększaniem samoorganizacji, a dookoła narasta hałas, mgła, dym oraz opowieści dziwnej treści… Zdarza mi się spotykać osoby, które swoje pojęcie o metodach zwinnych opierają na swoich doświadczeniach z firm, które „stosują pół Scruma i mają JIRĘ”.

Dlatego opowiadając ludziom o podejściu zwinnym często zaczynam od pewnej metafory, której celem jest uporządkowanie pojęć. Pozwólcie, że ją opiszę.

Wyobraźmy sobie pewnego człowieka. Nazwijmy go Franek. Franek ma w głowie pewną myśl – Franek chciałby prowadzić zdrowy tryb życia. To bardzo pozytywna myśl, prawda? Natomiast zauważmy, że sama decyzja „chciałbym być zdrowy”, to deklaracja na poziomie idei lub nastawienia (Anglicy używają słowa mindset). Taka deklaracja jest bardzo dobrym punktem wyjścia, ale nie pokazuje nam jeszcze sposobu, w jaki chcemy prowadzić nasz zdrowy tryb życia.

Franek szuka swojego własnego sposobu na prowadzenie zdrowego trybu życia. Tych metod jest wiele – kiedy na szkoleniu zadaję uczestnikom pytanie „jak można być zdrowym?”, to pojawiają się pomysły w stylu: zdrowe odżywanie, uprawianie sportu, chodzenie na siłownię lub basen, ograniczenie palenia i picia, joga, dobry sen czy unikanie stresu. Generalnie wiemy, co trzeba zrobić. Załóżmy, że Franek z wszystkich możliwych metod wybrał trzy. Franek będzie uprawiać sport, zdrowo się odżywiać i zdrowo spać. Mamy więc już metody, które pomogą Frankowi zrealizować jego ideę. Zauważmy, że te metody są różne, ale mogą bardzo ładnie uzupełniać się ze sobą.

Ale wybór metody i powiedzenie sobie „będę uprawiał sport” znowu jest dosyć ogólne. Franek musi podrapać się w głowę i wybrać konkretny sposób uprawiania sportu – musi zdecydować co konkretnie będzie robił i jak często. Załóżmy, że Franek postanawia chodzić na basen raz w tygodniu oraz biegać 5 km trzy razy w tygodniu. Wprowadzamy zatem pewne praktyki.

Zobaczmy, że dopiero ten ostatni poziom zawiera rzeczy, które są obserwowalne. Patrząc na Franka trudno jest powiedzieć, czy chce być zdrowym czy nie. Trudno jest powiedzieć, czy zdrowo się odżywia. Natomiast możemy zaobserwować, ile czasu Franek spędza na basenie lub na bieganiu.

Tyle o zdrowiu. A co ze zwinnością? Otóż możemy różne pojęcia związane ze podejściem zwinnym umieścić na tej samej hierarchii idea/metoda/praktyka.

Na pierwszym poziomie możemy umieścić coś, co zostało nazwane w 2001 roku jako „Agile Software Development”. Co ważne – jest to idea albo nastawienie. Opisem tej idei jest Manifest Agile (czyli cztery stwierdzenia „coś jest ważniejsze od czegoś innego”) oraz 12 zasad pod tym manifestem. Idea pokazuje nam pewien sposób myślenia, ale nie daje zbyt wielu konkretnych wskazówek, jak go zrealizować. Zespół, któremu powiemy „od dzisiaj bądźcie zwinni!”, znajduje się w takiej sytuacji jak człowiek, któremu powiemy „od dzisiaj prowadź zdrowy tryb życia!” – naturalną reakcją jest zadanie pytania: „OK, super, tylko jak mam to zrobić?”

Na poziomie metody możemy umieścić takie rzeczy jak Scrum, Kanban, model Spotify czy też AgilePM. Tu już znajdziemy bardziej konkretne wskazania – jak ma wyglądać i pracować nasz zespół, z jakich artefaktów czy produktów korzystamy, czy też jak zorganizować przepływ pracy.

I wreszcie poziom praktyki. Możemy tu umieścić artefakty (np. Backlog Produktu), zdarzenia (Codzienny Scrum, Retrospektywa), techniki (User Stories czy Planning Poker). I, tak samo jak w poprzednim modelu, dopiero ten poziom jest bezpośrednio zauważalny. Możemy zobaczyć, czy mamy Backlog naszego produktu, możemy zobaczyć czy zespół uczestniczy w jakiś zdarzeniach, możemy zobaczyć czy w Backlogu są zawarte historyjki.

Nasz model jest skończony. Mamy trzy poziomy, mamy pewne analogie pomiędzy dbaniem o zdrowie oraz zwinnym wytwarzaniem oprogramowania. Ale lubię w tym modelu jeszcze jedną rzecz. Bardzo ładnie można na nim zobaczyć pewne dysfunkcje, które występują zarówno po lewej, jak i po prawej stronie obrazka.

Idea bez konkretów. Znam osoby, które powtarzają „musimy być zwinni, musimy być zwinni!” – tyle, że w żaden sposób nie pokazują, w jaki sposób można to osiągnąć. To trochę tak jakby ktoś mówił innym, że muszą być zdrowi i uważał, że takie marudzenie jest świetnym sposobem na podniesienie poziomu zdrowia w otoczeniu.

Wiara w jedną, najlepszą metodę. Nawet jeżeli mamy wspólny cel, to możemy stosować różne metody do osiągnięcia  tego celu. Zdarzają się osoby, które mówią, że „jedynie najnowszy framework sprawi, że będziesz naprawdę zwinny”. Można im wierzyć tak samo, jak osobom, które mówią, że jedynie najnowsza, cudowna dieta sprawi, że będziesz zdrowy.

Bo wszyscy tak robią… W świecie zwinnym przeżywamy rozkwit metod zwinnych. Wszyscy są zwinni, więc my też musimy. Wszyscy pracują w sprintach, więc my też będziemy pracować sprintach. Wszyscy moi znajomi biegają wieczorami, więc ja też będę to robił. Nie trzeba się zastanawiać po co.

Metoda staje się celem. Zdarza się, że organizacja zaczyna się tak bardzo skupiać na zastosowaniu danej metody, że zapomina, po co tę metodę stosuje… Robimy sprint za sprintem, poprawiamy velocity, wygładzamy burndown chart’y – tylko, że nikt już nie pamięta, co przez to chcieliśmy osiągnąć. W rezultacie celem staje się zastosowanie metody samej w sobie. W świecie zdrowia bywa tak, że zbytnie skupienie się na diecie może doprowadzi do anoreksji, która ze zdrowiem nie ma już nic wspólnego…

Konflikt wartości. Każda organizacja działa zgodnie z pewnymi wartościami. Czasami te wartości są zgodne z tym, czym organizacja oficjalnie się chwali – a czasami nie do końca… Jeżeli wprowadzamy metody zwinne, to może się zdarzyć, że wartości tych metod będą w sprzeczności z wartościami organizacji. Na przykład idea eksperymentowania może być w sprzeczności z ideą rozliczania ludzi za popełnione błędy. To trochę tak, jakby ktoś biegał dla zdrowia, a jednocześnie codziennie wieczorem jadł tłustego burgera i zapijał go coca-colą.

W porównaniu stosowania metod zwinnych do prowadzenia zdrowego trybu życia kryje się jeszcze jedno ważne podobieństwo. Większość ludzi, których znam, zgadza się ze stwierdzeniami: „dobrze jest prowadzić zdrowy tryb życia” oraz „dobrze jest stosować podejście zwinne”. Ale cały problem zaczyna się w tym momencie, gdy zdrowy tryb życia czy podejście zwinne zaczynają wymagać od nas podjęcia wysiłku lub też porzucenia starych zwyczajów i nawyków…

 

6 myśli na “Jak być zdrowym i zwinnym?”

  1. Agnieszka Poprawiaczka

    W ostatnim paragrafie „zgadza sie co ze stwierdzeniami” – usun slowo „co” i zdanie nabierze sensu i urody. Fajny artykul!

  2. Dzięki Stanisław za ten artykuł. Genialny w swej metaforyczności :)

    Jest jeszcze jedna rzecz, którą w.g. mnie da się zaobserwować. Gdy spotykam się z osobą zdrową, to bez pytania o to czy biega 3x w tygodniu potrafię stwierdzić czy jest zdrowa. Od razu to widzę i czuję po poziomie energii, którą emanuje, sile, ale i spokoju, pogodzie ducha, dbałości o swoje potrzeby, może nawet pewnym blasku czy też aurze, którą rozpościera i która do tej osoby mnie przyciąga.

    Nie mam natomiast jeszcze rozkminionego czym się tak jednoznacznie objawia zwinność. Zespoły, które spotkałem, a które miały to coś co nazywam „pierwiastkiem zwinności” to były te, które niemalże nie używały praktyk, czy też może precyzyjniej rzecz ujmując używały sobie właściwych wyindywidualizowanych praktyk, do których doszły prawdopodobnie poprzez wiele nieudanych eksperymentów. Praktyki te nie mieściły się w tzw. „kanonie” – synchronizacja bez wstawania z krzeseł, adhocowe rozkminy i projektowanie, czy prototypowanie, szybkie podejmowanie decyzji, często nieco hermetyczna kultura zespołowa, ale i czas na relaks i oddech, wyciąganie kolegi z zespołu z tarapatów, wspieranie, ale i nieagresywne dopiekanie sobie. To w każdym przypadku był inny zestaw unikalnych cech/zachowań. W każdym jednak przypadku klient był szczęśliwy. W takich zespołach próbowałem po prostu nie zepsuć i utrzymać najdłużej jak się da to co już „w sobie” mieli.

  3. jak dla mnie brakuje pętli zwrotnej do wyników badań lekarskich\osiągnięcia celu biznesowego dzięki byciu zwinnym. Sport to nie zawsze zdrowie :) – wiedza o tym zawodowi sportowcy albo panowie\panie 40+ który nagle przydarzają się kontuzje

    1. Stanisław Matczak

      Och, można spotkać bardzo różnych Scrum Masterów. To może być Pan Od Wuefu Z Gwizdkiem: „Trzy okrążenia wokół boiska, Kowalski, widzę że oszukujesz!”. To może być Trener Osobisty, który układa ci program treningowy. To może być Fit Coach, który dobierze ci dobre buty i dresik pod kolor i można sobie z nim zrobić fajne zdjęcie na siłce. Albo może to być Zrzędliwy Trener, który cały czas chodzi i powtarza „ćwicz więcej, ćwicz więcej, ćwicz więcej”.

      Do wyboru, do koloru.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.