Od menedżera do właściciela produktu

darth_vader_product_ownerDzień był szary, deszczowy i mglisty. Wystarczyłaby chwila spojrzenia na zasłonięty mgłą świat, aby zadumać się nad jesienią, przemijaniem i sensem… Na szczęście nikt w wielkim budynku biurowca nie miał czasu na patrzenie za okno – klimatyzacja utrzymywała stałą temperaturę 22 stopni Celsjusza, grube szyby broniły przed deszczem, a ludzie wpatrzeni byli w niebieskie ekrany monitorów, które wyświetlały raporty, maile, kody oraz – od czasu do czasu – zdjęcia małych kotków.

Do pokoju Stefana, młodego i zdolnego menedżera projektu, wszedł dyrektor działu rozwoju oprogramowania, przysunął sobie krzesło, usiadł na nim i powiedział tak:

– Słuchaj, jest taka sprawa. Centrala chce bardzo, żebyśmy byli adżajl i żebyśmy teraz projekty robili w skramie. Wybraliśmy twój projekt jako pilotaż, bo kiedyś mówiłeś, że coś o tym słyszałeś. Także zróbcie szybko tego skrama, wprowadźcie te biegi czy sprinty. Oczywiście cała zmiana nie może mieć wpływu na budżet – jest już ustalony z klientem, terminy są napięte, także nie możemy już niczego przesuwać. Tak za miesiąc potrzebuję prezentacji, która podsumowuje zalety skrama, będzie to rekomendacja dla pozostałych projektów. […]

Dlaczego Scrum nie działa?

Scrum FailPewien zespół programistów postanowił wdrożyć w swojej pracy framework Scrum. Jedna z osób w tym zespole przeczytała książeczkę pod tytułem Scrum Guide i opowiedziała innym jak ten cały Scrum wygląda – opowiedziała o tym, że są sprinty, że ostatnio cały świat tak robi, że będą bardziej efektywni oraz że w ogóle będzie miło i przyjemnie.

Zabrano się do pracy. Ustalono role – Franek został Właścicielem Produktu, zaś Marek został Scrum Masterem. Ustalono, gdzie będzie trzymany backlog oraz nauczono się, że gotowe zmiany w kodzie od teraz nazywają się inkrementem. Ustalono długość sprintu, w kalendarzach pojawiły się nowe spotkania pod tytułem planowanie sprintu, codzienny scrum, przegląd oraz retrospektywa. Wszystko zaczęło się toczyć, właściciel produktu priorytetyzował zadania w backlogu, backlog produktu zmieniał się w backlog sprintu, backlog sprintu zmieniał się w inkrement, a wykresy spalania poruszały się to w górę, to w dół.

Wszystko miało być pięknie. Jednakże po pewnym czasie członkowie zespołu doszli do wniosku, że w zasadzie nic się nie zmieniło. Zadania są takie same, jakość dostarczanego produktu w zasadzie cały czas pozostawia sporo do życzenia, a odbiorca cały czas jest tak samo niezadowolony. I w zasadzie to po co nam ten cały Scrum, więcej z niego kłopotu niż pożytku… […]